Kiedy w sierpniu 2022 roku miliony martwych ryb unosiły się na powierzchni Odry, Polska przeżyła szok. Minęły ponad trzy lata, a sprawcy katastrofy ekologicznej wciąż nie zostali ukarani. Nikt nie czuje odpowiedzialności za rzekę, bo – jak mówią inicjatorzy nowatorskiego projektu ustawy o nadaniu rzece osobowości prawnej – nikt jej nie reprezentuje. Na temat tego pomysłu wypowiedzieli się członkowie Państwowej Rady Ochrony Przyrody – w ich opinii lepszym rozwiązaniem byłoby powołanie Rzecznika Praw Przyrody.
Opinia PROP w sprawie projektu ustawy o uznaniu osobowości prawnej rzeki Odry
Przeczytaj artykuł na portalu OKO.press
Przeczytaj odpowiedź na opinię PROP
Rzeka z prawem do życia
Brzmi jak science fiction? A jednak podobne rozwiązania już funkcjonują na świecie. W Nowej Zelandii rzeka Whanganui została uznana za „żywą istotę”, w Hiszpanii laguna Mar Menor ma swoich reprezentantów, a w Ekwadorze prawa natury zapisano wprost w konstytucji. Teraz Polska może dołączyć do tego grona.
Projekt poselski, który trafił do Sejmu, zakłada, że Odra otrzyma komitet reprezentantów – grupę ludzi, która będzie mogła występować w jej imieniu przed sądami i w postępowaniach administracyjnych. Rzeka zyskałaby prawo do istnienia, swobodnego przepływu, naturalnej ewolucji jako ekosystem i zachowania rodzimej różnorodności biologicznej.
„Byłem przekonany, że docenią społeczny ruch”
Piotr Nieznański z Fundacji Code For Green, która wraz z Fundacją Osoba Odra zbierała podpisy pod obywatelskim projektem ustawy, nie kryje rozczarowania opinią Państwowej Rady Ochrony Przyrody. PROP, choć docenia intencje projektu, wskazuje na szereg problemów prawnych i proponuje alternatywę: powołanie Rzecznika Praw Przyrody.
„Spodziewałem się, że w opinii PROP zostaną wskazane jakieś rzeczy do poprawy. Po to jest proces legislacyjny, żeby projekt ustawy dopracować, poprawić” – mówi Nieznański. „Zdziwiłem się, kiedy przeczytałem tę opinię. Byłem przekonany, że PROP doceni społeczny ruch na rzecz ochrony przyrody, który zdarza się rzadko.”
Jego argumenty są mocne: „PROP mówi, że istnieje dobre prawo, tylko nie jest egzekwowane. No właśnie o to nam chodzi i to chcemy zmienić, bo od dekad prowadzi to do postępującej degradacji środowiska. Dlatego mamy zanieczyszczone rzeki. Dlatego mamy tylko 1 proc. wód w dobrym stanie, dlatego 80 proc. polskich rzek zostało przekształconych i wymaga renaturyzacji.”
Dlaczego tylko Odra?
To pytanie pojawia się najczęściej. Jeśli Odra ma dostać osobowość prawną, to dlaczego nie Wisła? Nie Bug? Nie Jeziora Mazurskie? Odpowiedź inicjatorów jest pragmatyczna: trzeba zacząć od czegoś konkretnego.
Fundacja Osoba Odra dodaje w swojej odpowiedzi na opinię PROP: „Argument nie leży w kwestii sprawiedliwości ekologicznej, a w priorytecie interwencji. W obliczu załamania odporności ekosystemu Odry w 2022 roku, szok i reakcja społeczna uruchomiły to zrozumienie i potencjał do zmiany.”
Czy rzeka może nas pozwać za powódź?
Jednym z głównych obaw PROP jest kwestia odpowiedzialności cywilnej. Co jeśli rzeka wyleje i zaleje domy – czy będzie można ją pozwać? Inicjatorzy projektu odpowiadają jednoznacznie: nie.
„Warto przypomnieć, że wylewy rzeki są zjawiskiem absolutnie naturalnym” – podkreśla Piotr Nieznański. „One były, są i będą. Nie można oskarżyć rzeki za to, że zalała domy wybudowane na terenach zalewowych. W naturze nie istnieje zjawisko powodzi. W naturze istnieje zjawisko wylewów rzeki. Powódź jest wtedy, kiedy majątek, ludzie, czy infrastruktura staną na drodze tych wylewów.”
Projekt ustawy wyraźnie stanowi, że „Rzeka Odra nie ponosi odpowiedzialności za szkody wynikające z przyczyn naturalnych, w tym powodzi, suszy czy naturalnego przepływu”. To my znaleźliśmy się na drodze naturalnego fenomenu, nie rzeka zapukała do naszych domów.
Nie zamiast, ale razem
Państwowa Rada Ochrony Przyrody proponuje alternatywne rozwiązanie: powołanie Rzecznika Praw Przyrody, który mógłby reprezentować interesy całej przyrody, nie tylko jednej rzeki. Dr Andrzej Kepel z PROP argumentuje: „Ile osobowości prawnych trzeba by nadać, żeby przyroda była wystarczająco chroniona? Ile ciał kolegialnych powołać do reprezentowania tych poszczególnych, niesamodzielnych podmiotów?”
P. Nieznański nie sprzeciwia się temu pomysłowi. Wręcz przeciwnie. „To jest dobry pomysł i bardzo potrzebny. Natomiast absolutnie nie zamiast tylko łącznie z uznaniem osobowości prawnej Odry. To są rzeczy, które kapitalnie się mogą uzupełniać. Pozycja rzecznika praw przyrody – pod warunkiem, że będzie apolityczna – byłaby ogromnym wsparciem dla ruchów społecznych.”
Fundacja Osoba Odra idzie dalej, wskazując na międzynarodowe przykłady: „W gronie laureatów ostatniej światowej nagrody za politykę przyszłości w zakresie ochrony środowiska pojawia się zarówno instytucja rzecznika praw natury (Tiroler Umweltanwaltschaft z Austrii), jak i wiele regulacji wprowadzających bezpośrednio prawa natury (np. Panama, Hiszpania, Nowa Zelandia). Naszym zdaniem należy korzystać z tych inspiracji w pełnym zakresie.”
Zmiana myślenia czy prawnicza fikcja?
PROP wskazuje na realne problemy prawne. Polska nauka prawa opiera się na dychotomii: osoby (fizyczne i prawne) oraz rzeczy i zasoby. Nadanie podmiotowości rzece wymagałoby redefinicji fundamentalnych pojęć Kodeksu cywilnego. Polskie sądy, w przeciwieństwie do tych w systemach common law, nie mogą samodzielnie kreować nowych kategorii podmiotowości prawnej.
Ale inicjatorzy projektu odpowiadają, że właśnie dlatego potrzebna jest ustawa. „Postrzeganie rzek jako rzeczy/zasobów to w naszej ocenie jedno ze źródeł problemu” – piszą w odpowiedzi na opinię PROP. Wskazują na Hiszpanię, która w systemie prawa kontynentalnego, bardzo podobnym do polskiego, wprowadziła osobowość prawną dla laguny Mar Menor „nie wywołując większych trudności”.
Czy jesteśmy gotowi na zmianę?
Fundacja Osoba Odra stawia pytanie wprost: „Odejście od utartych ścieżek postępowania i schematów myślenia, wdrożenie innowacji czy w końcu uznanie rzeki za podmiot praw to poważne zmiany. Otwarte jest pytanie, czy jesteśmy na nie gotowi, podobnie jak Hiszpanie, Kanadyjczycy, mieszkańcy Ekwadoru czy wielu innych państw.”
Projekt ustawy to tylko jedna z ponad 650 podobnych inicjatyw na świecie – wszystkie stanowią odpowiedź na poważny kryzys ekologiczny i brak wystarczającej ochrony przyrody. Rzeczywistość wymaga od nas poszukiwania nowych i zdecydowanych rozwiązań.
Debata między PROP a inicjatorami projektu nie jest sporem o to, czy chronić przyrodę – w tym wszyscy się zgadzają. To spór o to, jak to robić skutecznie. Czy poprzez tradycyjne instytucje, takie jak Rzecznik Praw Przyrody, czy poprzez rewolucyjne nadanie osobowości prawnej konkretnym ekosystemom. A może – jak sugerują inicjatorzy – poprzez oba rozwiązania jednocześnie?
Odra czeka na odpowiedź. I tym razem chciałaby mieć w tej sprawie coś do powiedzenia.