O projekcie wspierającym innowacje związane z klimatem, które poprawiają jakość życia. Organizatorzy szukają pomysłów z miast i wsi – od samorządów, szkół, aż po osoby prywatne.
Rozmawiają: Sebastian Pypłacz, redaktor naczelny Śląskiej Opinii i Małgorzata Snarska-Nieznańska, prezeska Fundacji Code for Green.
Sebastian Pypłacz: Dzień dobry. Spotykamy się, żeby porozmawiać o projekcie Greenowacje. Czy mogłaby Pani przybliżyć, czym jest ten projekt?
Małgorzata Snarska-Nieznańska: Dzień dobry. Greenowacje to projekt, który realizujemy w konsorcjum. Nie jest to wyłącznie nasza inicjatywa – współpracujemy ze Związkiem Miast Polskich oraz Sense Consulting. Projekt jest finansowany ze środków unijnych i będziemy go realizować przez następne 2,5 roku. W jego ramach będziemy poszukiwali innowacji społecznych o charakterze zielonym, czyli związanych z klimatem, bioróżnorodnością czy ochroną zasobów wodnych. Chodzi o innowacje, które mają wpływ na poprawę jakości życia mieszkańców społeczności lokalnych, na przykład w obszarach zdrowia, edukacji, transportu czy energetyki – różnych dziedzin, które wpływają na nasze codzienne życie i są związane z wyzwaniami dotyczącymi zmiany klimatu, zarówno przeciwdziałania jej, jak i adaptacji do niej.
Sebastian Pypłacz: Pojawił się w tym gronie Związek Miast Polskich, więc nasuwa się pytanie – czy to jest projekt skierowany wyłącznie do samorządów?
Małgorzata Snarska-Nieznańska: To jest projekt skierowany do wszystkich. To ważna informacja – nie tylko do miast, ale też do terenów wiejskich, czyli do osób i instytucji działających na obszarach wiejskich. Nie ma tutaj żadnego ograniczenia, jeśli chodzi o osoby czy instytucje, które mogłyby składać projekty. Jest to inicjatywa otwarta dla wszystkich. Główna wytyczna to jedynie wymóg, aby była to grupa minimum dwuosobowa, która składa projekt. Mogą to być przedstawiciele samorządu, uniwersytetu, szkoły, spółdzielnie mieszkańców, spółdzielnie energetyczne, organizacje pozarządowe, szpitale, grupy nieformalne – wszyscy.
Sebastian Pypłacz: Czy te podmioty mają od razu przyjść z konkretnymi projektami?
Małgorzata Snarska-Nieznańska: Pierwszą rekrutację planujemy przeprowadzić w sierpniu. Ten projekt jest podzielony na dwie tożsame części, czyli dwa razy będziemy robili nabory. W pierwszym naborze wyłonimy 15 innowacyjnych projektów, które będziemy wspierać i inkubować, czyli pomagać wnioskodawcom w tym, żeby innowacja w ich projektach była dobrze przeprowadzona – by była skuteczna, rzetelna i rzeczywiście rozwiązywała konkretny problem. W kolejnym naborze zostanie wyłonionych kolejnych 15 projektów.
Co ważne, nie muszą to być zupełnie gotowe projekty. Mają to być koncepcje, które odpowiadają na rzeczywistą potrzebę zdiagnozowaną przez wnioskodawców. Trzeba innowacje oddzielić trochę od zwykłego projektu. Innowacja ma przynieść bardzo konkretną, wymierną zmianę, która będzie dotyczyła określonego obszaru. Zwykły projekt też coś zmienia, ale może się zakończyć i może po nim nic na przykład nie zostać, choć w czasie realizacji miał swój cel. Natomiast innowacja ma dokonać trwałej zmiany. Zależy nam, żeby ta zmiana dotyczyła obszaru społecznego, a jednocześnie kwestii związanych ze zmianą klimatu, ochroną bioróżnorodności czy zasobów wodnych.
Sebastian Pypłacz: Czy to mają być rzeczy materialne? A może aplikacje, działania? Co będzie bardziej preferowane? Bo słowo „innowacja” może niektórym sugerować, że chodzi o coś technologicznego.
Małgorzata Snarska-Nieznańska: Innowacja nie musi być technologiczna, ponieważ mówimy o innowacjach społecznych. Oczywiście, jeżeli będą powstawały jakieś aplikacje, rozwiązania informatyczne czy urządzenia, to one też są brane pod uwagę. Ale równie ważne są typowe innowacje społeczne, związane na przykład z działaniami dotyczącymi edukacji, zwiększeniem kompetencji, czy zaadresowaniem takich problemów jak depresja klimatyczna czy depresja młodzieży. To też są działania innowacyjne, które mają za zadanie nie tylko poprawić jakość życia, ale rozwiązać konkretny problem, który na tę jakość życia mieszkańców wpływa.
Sebastian Pypłacz: Niedawno organizowaliście warsztaty we współpracy z Urzędem Miasta Katowice. Jakie pomysły pojawiały się podczas tych spotkań?
Małgorzata Snarska-Nieznańska: Na warsztatach, które zorganizowaliśmy we współpracy z Urzędem Miasta Katowice, spotkaliśmy się z osobami zainteresowanymi złożeniem projektów. Pojawiało się bardzo dużo pomysłów związanych na przykład z zazielenianiem Katowic. To dla mnie bardzo ciekawe, bo jako osoba z zewnątrz, która przyjeżdża do Katowic dosyć często, mogę obserwować, jak miasto się zmienia. Mam wrażenie, że jest coraz bardziej zielone, a jednak widzę, że mieszkańcy Katowic bardzo mocno chcą i tęsknią za zielenią miejską. Chcieliby zrealizować wiele inicjatyw, które wpłyną na bioróżnorodność w mieście. To ciekawe spostrzeżenie, bo patrzę na to trochę z boku. Sama mieszkam w miejscu całkowicie zielonym – w Wigierskim Parku Narodowym, więc tej zieleni mam mnóstwo, ale widzę tę ogromną potrzebę mieszkańców Katowic, aby ich miasto było zielone i przyjazne.
Sebastian Pypłacz: Jeśli podchodzimy do tego jak do eksperymentu, to projekt może się nie udać…
Małgorzata Snarska-Nieznańska: To mają właśnie do siebie innowacje, że projekt może nie wyjść i może nie spełnić swojego zadania. Nasza w tym głowa, żeby dobrać projekty, które mają potencjał – będziemy bardzo zwracać uwagę na to, aby miały one szansę zostać zrealizowanymi. Ale różne rzeczy mogą się wydarzyć.
Sebastian Pypłacz: Na jakie wsparcie ze strony organizatorów mogą liczyć beneficjenci?
Małgorzata Snarska-Nieznańska: Z jednej strony mamy wsparcie finansowe – projekty będą finansowane do wysokości 120 000 zł. Średnio przyznajemy 95 000 zł na tego typu projekty, ale maksymalnie można otrzymać 120 000 zł. Oprócz tego oferujemy wsparcie eksperckie w samym procesie tworzenia i rozwijania innowacji. Przewidziany jest proces inkubacji i pracy warsztatowej, a także część mentorska i konsultingowa, gdzie specjaliści, tutorzy i mentorzy będą wspierać poszczególne projekty, aby zostały zrealizowane. W sytuacjach, gdy będziemy oceniać ryzyka, będziemy również zwracać uwagę na to, aby te ryzyka minimalizować, zarówno przed realizacją projektu, jak i w trakcie.
Sebastian Pypłacz: Jakie są dokładne terminy rekrutacji? Jak wygląda proces zgłoszenia?
Małgorzata Snarska-Nieznańska: Przewidujemy, że proces rekrutacji przeprowadzimy w sierpniu. Nie mamy jeszcze finalnej daty, dlatego odsyłam do strony projektu i do naszej strony cfg.edu.pl, gdzie można śledzić program Greenowacje. Tam będziemy umieszczać informacje o rekrutacji, szczegółowych terminach oraz materiały potrzebne do złożenia wniosku.
Sebastian Pypłacz: Jaki jest ostateczny cel projektu? Jest bardziej edukacyjny, chodzi o zmianę świadomości, czy może o wprowadzenie nowych usług? Postawiliście sobie jakiś konkretny cel czy raczej nie stawiacie barier?
Małgorzata Snarska-Nieznańska: Barier w takim bardzo konkretnym znaczeniu nie ma, ponieważ są to projekty społeczne i bez względu na to, czy realizuje je samorząd, czy będą to usługi, jaką formę przyjmiemy – końcowy efekt ma się wiązać z tymi dwoma obszarami: zielonym, klimatycznym oraz społecznym.
Oczywiście edukacja i zwiększenie świadomości są istotne i zawsze w naszych projektach kładziemy na to nacisk. Ja osobiście mam takie założenie budowania sprawczości i odporności społecznej w kwestiach klimatycznych i środowiskowych. Tym właśnie zajmuje się moja Fundacja, także w kontekście pracy ze szkołami.
Sebastian Pypłacz: „Wprowadzenie sprawczej edukacji środowiskowej do szkół” – to jest wasze hasło opisane na stronie.
Małgorzata Snarska-Nieznańska: Tak, stawiamy na sprawczość i transformację samej szkoły i edukacji, ale też transformacyjny charakter tej edukacji. Musimy się zmieniać i musimy bardzo mocno patrzeć na to, co się dzieje na świecie i w naszej lokalnej społeczności w kontekście środowiska, ponieważ ono się zmienia. Choćbyśmy dyskutowali i negowali te zmiany, mamy do czynienia z ogromnymi upałami, suszami, ekstremalnymi powodziami.
Niedawno byłam na południu Europy i doświadczyłam tego ogromnego upału – 40 stopni – i naprawdę się roztapiałam, trudno było funkcjonować. Można powiedzieć, że ludzie mieszkający na południu Europy są bardziej do tego przyzwyczajeni, ale i tak wiąże się to z różnymi problemami zdrowotnymi. To samo dotyczy nas.
Cała edukacja klimatyczna i wszystkie działania innowacyjne, o których mówimy, mają wpłynąć z jednej strony na naszą jakość życia, na profilaktykę zdrowia, na to, żebyśmy rozwijali się w zrównoważony sposób. „Dewzrost” wcale nie jest ideologicznym hasłem – może się wiązać z tym, że rzeczywiście nie będziemy mieć innego wyjścia.
Z drugiej strony, mamy sytuację, w której zaczynamy wreszcie zdawać sobie sprawę, że jesteśmy częścią ekosystemu – nie tym, który nim zarządza, tylko tym, na który cały ekosystem i przyroda wpływają. To, jak my wpływamy na przyrodę, to jedna rzecz, ale potem przyroda wpływa na nas i nasze środowisko. Musimy zacząć inaczej funkcjonować – ta transformacja jest potrzebna, a innowacje mogą nam w tym pomóc. Z jednej strony pomogą nam w kryzysach, których doświadczamy i które będą miały miejsce, a z drugiej – dadzą nam poczucie odpowiedzialności wobec siebie i przyszłych pokoleń, którym zostawimy ten świat.
Wierzę w połączenie technologii i środowiska. Tym się też zajmuję w ramach zespołu eksperckiego w MEN do spraw edukacji klimatycznej – odpowiadam za współpracę z informatykami i techniką. Staram się pracować tak, aby edukacja klimatyczno-środowiskowa znalazła się w przedmiotach informatycznych i na technice. Uważam, że technika jest niezwykle ważna w edukacji, bo jest elementem sprawczości – tam możemy uczyć się, jak coś zbudować, co zrobić, jak zaprojektować. Myślę, że należy przywrócić umiejętności techniczne do szkoły, których w tej chwili bardzo brakuje. Nasze dzieci i młodzież po prostu wielu rzeczy nie potrafią zrobić.
Sebastian Pypłacz: Technologia może też wspierać edukację środowiskową. Na przykład aplikacje smogowe zrobiły bardzo dużo w edukacji na temat jakości powietrza.
Małgorzata Snarska-Nieznańska: Dokładnie tak, to było narzędzie, które bardzo pomogło nam zrozumieć, czym oddychamy. Technologia może być potężnym wsparciem w budowaniu świadomości ekologicznej.