Polska wysycha. Co z tym zrobić? Odpowiedzi szukaj w szkole

W latach 2015–2023 odnawialne zasoby wody słodkiej przypadające na jednego mieszkańca Polski wynosiły od 1100 do 1600 metrów sześciennych rocznie. Próg bezpieczeństwa wodnego wyznaczony przez ONZ wynosi 1700 metrów sześciennych. Polska regularnie go nie osiąga. Pod względem dostępności wody słodkiej na mieszkańca zajmujemy trzecie miejsce od końca w Unii Europejskiej, wyprzedzają nas jedynie Cypr i Malta. Średnia europejska to blisko 4500 metrów sześciennych na osobę – niemal trzy razy więcej niż mamy.

To nie są dane z odległych prognoz. To obraz dzisiejszej Polski, opisany w tegorocznym raporcie GUS „Polska na drodze zrównoważonego rozwoju. Raport SDG 2025″.

Do tego obrazu należy dołożyć jeszcze jeden fakt: w latach 2019–2024 zbadano ponad 3200 jednolitych części wód powierzchniowych — rzek i zbiorników zaporowych — obejmujących dorzecza Wisły i Odry. Dobry stan ekologiczny osiągnęło zaledwie 49 z nich, czyli 1,6 procent. Stan chemiczny był niezadowalający w 86 procentach badanych wód. Polska problem z wodą nie jest abstrakcją.

Wiedza bez działania

Paradoks polskiej edukacji ekologicznej polega na tym, że wiemy dużo i robimy zbyt mało. Badania świadomości ekologicznej Polaków konsekwentnie wskazują wysoki poziom wiedzy teoretycznej przy niskiej gotowości do zmiany zachowań. Raport „Uczniowie wobec zmian klimatu” pokazał, że dla niemal 70 procent uczniów problemy klimatyczne są ważne, ale aktywnie w działaniach proklimatycznych uczestniczy zaledwie 17 procent z nich. Jak komentuje prof. Bernadetta Niesporek-Szamburska z Uniwersytetu Śląskiego: „Te dane świadczą, że wszelkie działania edukacyjne dla klimatu są dramatycznie potrzebne. Zwłaszcza te, których efektem może być zmiana postaw młodych ludzi”.

Problem tkwi w metodzie. Polski model nauczania ekologii opiera się głównie na przekazywaniu wiedzy i w tej roli jest skuteczny. Słabość ujawnia się na poziomie kształtowania postaw i kompetencji działania. Eksperci podkreślają konsekwentnie: skuteczna edukacja ekologiczna to nie tylko wiedza o przyrodzie, ale kształtowanie postawy, która determinuje realne decyzje i zachowania. A postawy zmienia się przez doświadczenie, nie przez wykład i naukę z podręcznika.

Właśnie ta luka, między wiedzą a realnym działaniem, stanowi punkt wyjścia dla naszego programu Code for Blue.

Uczniowie jako agenci zmiany

Code for Blue to program edukacyjny Fundacji Code for Green realizowany w roku szkolnym 2025/26 w 25 szkołach z całej Polski: podstawowych, liceach i technikach. Uczestniczyło w nim około 500 uczennic i uczniów. Program był finansowany przez Narodowy Instytut Wolności w ramach programu NOWE FIO, firmę Canpack i fundację Rothschild.

Punktem początkowym dla wszystkich działań był film dokumentalny „Do ostatniej kropli” w reż. Ewy Ewart, reportaż o globalnym kryzysie wodnym, który wstrząsnął uczniami właśnie dlatego, że nie opowiada o odległych miejscach, lecz o mechanizmach, które działają wszędzie, również tutaj. Po obejrzeniu filmu uczniowie wychodzili w teren: nad rzeki, jeziora i stawy w swojej okolicy, spotykali się z samorządowcami, seniorami, ekspertami z Sanepidu, Wód Polskich, uczelni i wodociągów. Najpierw diagnozowali problem z zasobami wodnymi, a następnie, metodą design thinking, projektowali i wdrażali rozwiązania.

Co zbudowali uczniowie?

Zakres i różnorodność projektów, które powstały w ramach Code for Blue, jest rzadko spotykana w polskiej edukacji formalnej. Nie chodzi tu o prace klasowe ani prezentacje, chodzi  raczej o realne interwencje w przestrzeń lokalną.

W Nowej Soli uczniowie CKZiU „Elektryk” zbadali problem zaniku naturalnych miejsc lęgowych dla ptactwa wodnego w zurbanizowanym krajobrazie Czarnej Strugi. Zbudowali z materiałów z recyklingu pływające platformy lęgowe dla kaczek, przetestowali ich stabilność i umieścili na rzece.

W Rumi uczniowie Szkoły Podstawowej nr 6 zbudowali autonomiczną stację pomiarową na Zagórskiej Strudze. To ciek miejski, który do tej pory nie miał żadnego monitoringu. Stacja mierzy poziom wody i skład chemiczny w czasie rzeczywistym; dane są dostępne przez kod QR przy rzece. To pierwszy tego rodzaju system obywatelski w historii tej rzeki.

W Dąbrowie Białostockiej siódmoklasiści ze Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki zaprojektowali rewitalizację terenu „Kalna”, zapomnianego obszaru przy rzece Kropiwnej, który od XVII wieku służył mieszkańcom jako centrum życia społecznego, a dziś niszczeje. Uczniowie przeprowadzili spacery badawcze, rozmawiali z seniorami w Klubie Senior+, odkryli zapomniane naturalne źródło w jednym ze stawów. Zbudowali makietę 3D nowej przestrzeni: z kąpieliskiem, pomostami, ścieżkami i strefą retencji. Makietę zaprezentowali burmistrzowi i Radzie Miejskiej jako podstawę możliwych zmian w zakresie dostępnym w planowaniu budżetowych.

W Suwałkach uczniowie II Liceum im. gen. Podhorskiego zainstalowali w szkolnej toalecie system ze zintegrowaną umywalką na spłuczce, rozwiązanie wykorzystujące tzw. szarą wodę, czyli wodę z mycia rąk do zasilania zbiornika spłuczki (tzw. japońska toaleta). Przez osiem dni prowadzili pomiary. Wynik: ponad 190 litrów czystej wody zaoszczędzone tygodniowo w jednej toalecie jednej szkoły. Skalując ten wynik na tysiące polskich szkół, liczby robią wrażenie.

W Kluczborku uczniowie Zespołu Szkół Licealno-Technicznych zbadali chemię wody w Stawie Kościuszki: dwa serie badań – zimowa i wiosenna – wykonane we współpracy z Sanepidem wykazały przekroczenia stężeń fosforanów, azotanów i żelaza. Na tej podstawie zaprojektowali ekologiczną pływającą wyspę filtracyjną opartą na roślinach wodnych pobierających biogeny z wody. Projekt trafił do burmistrza.

W Janowicach uczniowie Szkoły Podstawowej, we współpracy z nadleśnictwem i gminą, posadzili drzewa wzdłuż rzeki Lubianki, odtwarzając fragment lasu łęgowego. Las łęgowy, czyli „drzewa rosnące przy wodzie” to przede wszystkim naturalna infrastruktura spowalniająca spływ wody po opadach, stabilizująca brzegi, magazynująca wodę w glebie, chroniąca przed podtopieniami. Uczniowie przed nasadzeniami przeprowadzili terenowe pomiary przepływu rzeki i zbadali skład gleby, szukając odpowiedzi, które podłoże lepiej zatrzymuje wodę.

W Wrześni uczniowie Samorządowej Szkoły Podstawowej nr 6 zaprogramowali w środowisku Micro:bit czujniki wilgotności gleby dla szkolnego ogrodu edukacyjnego. Jeden z systemów zbudowali dosłownie z gwoździ, izolowanych, by na różnych głębokościach mierzyć wilgotność warstw gleby niezależnie od siebie.

Trzy kolejne projekty pokazują, że uczniowie sięgali też po narzędzia znacznie bardziej zaawansowane technicznie.

W Białymstoku uczniowie Technikum Programistycznego Infotech poszli o krok dalej niż stacja pomiarowa przy rzece. Na Zalewie Dojlidy, największym kąpielisku w regionie, odwiedzanym przez ponad 100 tysięcy osób rocznie, zbudowali i zakotwiczyli autonomiczną bojkę pomiarową zasilaną panelami słonecznymi. Bojka mierzy nieprzerwanie, 24 godziny na dobę, cztery parametry wody: temperaturę, pH, przewodność elektryczną i poziom tlenu rozpuszczonego. Dane są przesyłane przez sieć GSM na serwer i dostępne publicznie pod adresem iot.infotech.edu.pl/bojka w postaci czytelnych wykresów z objaśnieniami. Jeśli którykolwiek parametr przekroczy normę — system automatycznie wysyła alert SMS lub e-mail do zarządcy kąpieliska. Co dwa tygodnie uczniowie wypływają na zalew, żeby wyczyścić czujniki z narastających osadów. Projekt narodził się z obserwacji prostego faktu: kąpielisko bywa zamykane z powodu przyduchy — gwałtownego spadku natlenienia wody, który można przewidzieć, jeśli regularnie mierzy się parametry. Do tej pory nikt tego nie robił. Teraz robią to uczniowie.

W Zabrzu uczniowie Szkoły Podstawowej nr 31 zajęli się problemem pozornie banalnym, ale trudnym do rozwiązania: nikt w szkole nie reaguje na niezakręcone lub cieknące krany. Diagnoza, którą przeprowadzili — wywiady z obsługą szkoły, gra symulacyjna dla uczniów, ankieta dla wszystkich grup — potwierdziła to jednoznacznie: ludzie widzą cieknący kran, ale nie czują się odpowiedzialni. Odpowiedzią jest AquaAlert — czujnik działający na zasadzie „Widzę, słyszę — reaguję”: wykrywa, że kran pozostaje otwarty dłużej niż przez określony czas, i wysyła sygnał przypominający o zakręceniu. Uczniowie zbudowali makietę działającego prototypu i uzyskali od dyrekcji zgodę na wdrożenie w szkole. To rozwiązanie, które — w przeciwieństwie do plakatów — nie apeluje do świadomości. Ono po prostu działa, niezależnie od dobrej woli użytkownika.

Metoda, która zmienia wiedzę w praktyczne działanie

Za tą różnorodnością stoi jedna wspólna struktura metodyczna: autorski program Fundacji Code For Green. Uczniowie zaczynali od empatyzacji, czyli wejścia w perspektywę konkretnych ludzi (seniorów, wędkarzy, mieszkańców zagrożonych podtopieniami, użytkowników kąpielisk), a nie od gotowej tezy do udowodnienia. Dopiero po zrozumieniu problemu przechodzili do jego definiowania, generowania pomysłów, budowy prototypu i testowania.

To podejście ma znaczące oparcie w badaniach nad skutecznością edukacji środowiskowej. Eksperci Klubu Jagiellońskiego, analizując polską edukację ekologiczną, wskazują wprost: „Ograniczona skuteczność edukacji w zakresie budowania odpowiedniej motywacji wynika z faktu, że polski model nauczania niewystarczająco uwzględnia rolę oddziaływania na emocje, które pozwalają podejmować proaktywne działania”. Design thinking, place-based education i edukacja przez działanie, czyli metody stosowane w Code for Blue, są odpowiedzią na dokładnie tę lukę.

Uczniowie uczyli się nie tylko o wodzie, ale też nabywali umiejętności interpersonalne – praktyczne (jak rozmawiać z burmistrzem, jak przeprowadzić wywiad badawczy, jak zaprojektować coś, co musi naprawdę działać, jak bronić swojego pomysłu przed ekspertami). To kompetencje, których nie daje żaden podręcznik.

Lokalne, czyli globalne

Program Code for Blue realizowany jest w momencie, gdy kwestia zarządzania zasobami wodnymi przestaje być w Polsce tematem wyłącznie środowiskowym, poruszanym przez wąskie grono ekspertów. Analiza satelitarna danych z lat 2002–2024, przeprowadzona przez naukowców z University College London i opublikowana pod koniec 2025 roku, wskazuje Polskę wśród obszarów europejskich zagrożonych postępującym wysychaniem. Poziom małej retencji w Polsce wynosi około 6 procent, podczas gdy w Hiszpanii przekracza 40 procent. Rządowy Program Rozwoju Retencji zakłada dojście do 15 procent do 2027 roku. Przed nami długa droga.

W tym kontekście projekty uczniów nabierają innego wymiaru. Ogród deszczowy przy internacie w Dąbrowie Białostockiej, las łęgowy przy Lubiance, staw odtworzony filtracją biologiczną w Kluczborku przestają być wyłącznie szkolnymi projektami. To małe, lokalne realizacje dokładnie tych zasad, których wdrożenia oczekuje się od polskiej polityki wodnej na poziomie systemowym: zwiększanie retencji, odtwarzanie naturalnej infrastruktury wodnej, monitoringu jakości wód, edukacji społecznej.

Różnica jest taka, że uczniowie nie poprzestali wyłącznie na planach i dyskusjach nad rozwiązaniami – już je wdrożyli.


Program Code for Blue jest realizowany przez Fundację Code for Green dzięki wsparciu programu NOWE FIO (Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego), firmy Canpack oraz fundacji Rothschild. Dane hydrologiczne i środowiskowe pochodzą z raportu GUS „Polska na drodze zrównoważonego rozwoju. Raport SDG 2025” oraz z analiz Europejskiej Agencji Środowiska i University College London.

Partner programu Code For Blue:

Code for Blue 2025/26 – NOWE FIO autorstwa Iwona Danilewicz
Code for Blue 2025/26 – CANPACK autorstwa Iwona Danilewicz
Code for Blue 2025/26 – Rotschild autorstwa Iwona Danilewicz
Nasi partnerzy
Aktualności
SLL_wyniki
Program SLL-Green+: Wyniki 07.07.2026
GREENOWACJE_konsultacje2_3
Co musi się zmienić, żeby zielone innowacje w Polsce zaczęły działać?
SLL - dodatkowe posty
SLL-Green+: lista szkół zakwalifikowanych formalnie oraz lista rezerwowa